Śladami historii – uroczystości upamiętniające redakcję „Odwetu”
17 marca 1942 roku w Wiśniówce rozegrały się tragiczne wydarzenia, które na zawsze zapisały się w historii regionu. Niemieccy żandarmi zaskoczyli wówczas czworo partyzantów przebywających w konspiracyjnej redakcji pisma „Odwet”, związanego z oddziałem Armii Krajowej „Jędrusie”, a byli nimi: Bolesław Czub pseud. „Szary”, Karolina Stawiarzowa pseud. „Lala”, Jan Sobieraj pseud. „Zdzich II” i Longin Zajączkowski pseud. „Lolek”. Konspiracyjna gazeta „Odwet” została założona przez Władysława Jasińskiego w 1939 roku, tuż po wybuchu II wojny światowej.
W 84. rocznicę tych dramatycznych wydarzeń, 17 marca bieżącego roku, przy obelisku upamiętniającym poległych oddano hołd bohaterom. Uroczystość rozpoczął burmistrz Staszowa – dr Leszek Kopeć, który powitał zgromadzonych i podziękował za ich obecność.
Złożono biało-czerwone kwiaty oraz zapalono znicze. Hołd poległym oddali Burmistrz Miasta i Gminy Staszów - Leszek Kopeć wraz z Przewodniczącym Rady Miejskiej w Staszowie - Tomaszem Klimkiem; przedstawiciele władz samorządowych powiatu staszowskiego, w tym Członek Zarządu - Krystyna Semrau, naczelnik Wydziału Edukacji, Kultury i Sportu Grzegorz Wójcikowski. W uroczystości uczestniczyli uczniowie, nauczyciele i dyrektorzy szkół podstawowych z terenu miasta i gminy Staszów oraz członkowie Koła Grodzkiego PTTK w Staszowie.
O wydarzeniach tamtego tragicznego dnia opowiedziała dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej w Czajkowie – Dorota Misztal – Strzała.
Pamięć o tych wydarzeniach pozostaje żywa, a coroczne uroczystości stanowią wyraz szacunku dla odwagi i poświęcenia członków podziemia niepodległościowego.
W książce pt. „Odwet i Jędrusie” Włodzimierz Gruszczyński pseud. „Jach”, były partyzant Lotnej Grupy Bojowej obwodu Armii Krajowej Sandomierz oraz oddziału partyzanckiego „Jędrusie” w ten sposób opisuje tamte wydarzenia w Wiśniówce:
[…] 17 marca 1942 roku praca na melinie w centrali szła zwykłym trybem. Po nocnych pracach redakcyjnych ktoś pisał matryce, ktoś inny mozolił się jeszcze nad układaniem najświeższych wiadomości, a ktoś znów przygotowywał powielacz i materiały do odbijania; jak to zazwyczaj bywało. Każdy miał jakieś zadanie, ale... nie wystawiono nikogo na wartę przy melinie. […]
Około godziny 10:00 niemieccy żandarmi podjechali niedostrzeżeni czterema samochodami ciężarowymi i otoczyli dom gajowego szerokim kordonem. […]
Zaskoczeni konspiratorzy wiedzieli, że czeka ich niechybna śmierć na torturach, postanowili więc bronić się do ostatka, dysponując dwoma karabinami powtarzalnymi i pistoletami bocznymi. Niemcy, nie mogąc zdobyć domu z pierwszego uderzenia, podpalili strzechę pociskami świetlnymi. Wówczas obrońcy podjęli desperacką próbę przebicia się przez kordon do bliskiego lasu. Nie udało się. Nikt nie uszedł z życiem.
Na podstawie ułożenia ciał poległych, opisanego przez ludność zatrudnioną przez zbrodniarzy przy grzebaniu trupów, wnioskowano jaka mogła być kolejność padania bohaterów w nierównej walce, a na podstawie kształtu i miejsca rany na głowie „Lali” stwierdzono, że sama odebrała sobie życie. [...]
Starcie trwało około półtorej godziny. Wśród Niemców było trzech rannych. […]
Po dostrzeżeniu przez ludność pożaru i usłyszeniu strzałów, kto żyw biegł gasić pożar. Nadbiegających ludzi a potem straży ogniowej przybywającej z Czajkowa Niemcy przywitali ostrzałem z karabinów maszynowych. Zaczęto się więc wycofywać.
Na miejscu został tylko 14–letni chłopiec Dionizy Dyl, ranny w nogi i dolną część brzucha. Chłopiec siedział na ziemi i głośno płakał wzywając rozpaczliwie pomocy.
Wówczas podbiegł do niego Niemiec i strzelił mu z pistoletu między oczy; ... płacz ucichł.
Dzika wściekłość podpowiedziała Niemcom spędzić po zakończeniu napadu ludność ze wsi i kazać pochować poległych przy pogorzelisku tak, aby nie pozostał żaden ślad: Bali się również poległych, bali się pomników, bali się niezłomności narodu. […]
Tragedia, jaka rozegrała się w wojennym tyglu na Wiśniówce, przesądziła o losach „Odwetu” i na tych obszarach, na których utrzymywał się on, na ziemi sandomierskiej, w czystych formach najdłużej. Pismo przestało się ukazywać, a punkty przebitkowe musiały ulec likwidacji. [...] Jeszcze na obszarach prawobrzeżnych Wisły starano się podtrzymywać wydawanie „Odwetu”, lecz z coraz słabszym skutkiem. [...]